Kobiety & Programowanie – fakty, mity i historie

Żaneta Jażdżyk

Programistka z przeszło 4-letnim doświadczeniem zawodowym. Trochę Front-end, trochę Back-end. Full Stack in progress ;) Kocham programować i kocham pomagać. Postanowiłam połączyć te pasje w ramach tego bloga.

Może Ci się również spodoba

  • Mateusz Cieślak

    Wątpię aby były jakiekolwiek przeciwstawności dla kobiet w zostaniu programista czy jakimkolwiek inżynierem. Bardzo modne jest wmawianie, że kobiety są dyskryminowane w taki lub inny sposób. Stawmy czoła prawdzie i powiedzmy wprost: kobiety po prostu nie są zainteresowane tymi zawodami w takim samym stopniu co faceci. W modzie są także jakieś specjalnie szkolenia czy konferencje tylko dla kobiet (ostatnio widziałem szkolenie python dla kobiet chyba organizowane przez firmę sii). Nie widzę w tym nic złego ale jakoś nie ma szkoleń tylko dla facetów zachęcających do nauczenia się malowania paznokci… Wszyscy mają równe szanse i każdy może dostać pracę na taką na jaką zasługuje dzięki swoim umiejętnością. U nas w pracy nawet byśmy chcieli kolejna koleżankę w IT ale niestety nie ma w kim wybierać. Kolejny argument potwierdzający moją teorię: połowa moich koleżanek ze studiów mimo skończenia zajmują się czymś innym (jedna jest kosmetyczką) 😉

    • Ale dokładnie to samo napisałam 😉 „(…) brak zainteresowania. Można dopowiadać różne teorie, ale niestety, jeśli ktoś nie interesuje się tematem – siłą rzeczy nie będzie chciał pracować w danej branży.” To wszystko się do tego sprowadza. To główna przyczyna.

      Ale też nie jest tak, że kobiety nie są dyskryminowane. Sama byłam w szoku, czytając książkę Sheryl Sandberg, gdzie przytaczała autentyczne wyniki badań, ankiet, statystyk. Ale jeśli się głębiej zastanowić sama tego doświadczam. Tylko, że to nie jest dyskryminacja w branży. To raczej coś na zasadzie: „Twoje miejsce jest w domu, z mężem i dzieckiem. Porządki, gotowanie, rodzina. A nie konferencje, Business Tripy czy rozwój zawodowy. Kariera? Pff…”. Gdybym była facetem i robiła to, co robię – wszystko byłoby ok. Wszyscy by mnie wspierali. Ale jestem kobietą. I jestem krytykowana za to, co robię. I za to czego nie robię (przetworów, itp.).
      Albo krzywienie się na to, że lada moment wracam do aktywności zawodowej i muszę oddać dziecko do żłobka. Poważnie? A czy ktokolwiek sugeruje by mąż został z dzieckiem w domu? Nie. To ja jestem złą matką. I to boli. Tylko, że akurat tą sytuację można odnieść nie tylko do kobiet-programistek, a kobiet w ogóle. Ja akurat mam farta, bo mój mąż jest moim partnerem, wierzy we mnie i mnie wspiera. Ale nie każda kobieta ma tak dobrze. A to wcale nie jest takie proste wytrwać na przekór wszystkiemu. Jeszcze wchodzisz w tą branżę i na dzień dobry widzisz, ile nie wiesz… Wg badań kobiety naprawdę mają tendencję do zaniżania własnych umiejętności. Może dlatego wiele z nich rezygnuje już na starcie?

      Piszesz o umiejętnościach, tylko to nie taka prosta sprawa rozwijać je między innymi obowiązkami. Ja miałam i tak łatwo – zaczęłam kodować w wieku 14/15, potem programować. Liceum, studia, pierwsza praca, kilka lat w zawodzie i dopiero przerwa. Miałam czas na naukę, szlifowanie umiejętności. A wiesz, że nie jest tego wcale mało 😉

      Zgadzam się, że branża jest bardzo przyjazna dla kobiet. Ale też mocno wymagająca. Dla każdego.

      I jeszcze na koniec fragment mojego drugiego artykułu, właśnie z recenzji książki, o której wspominam:
      „Jako przykład podany jest eksperyment przeprowadzony w 2003 roku, sprawdzający postrzeganie mężczyzn i kobiet w miejscu pracy. Eksperyment przeprowadzony został wśród studentów Harvardzkiej Szkoły Biznesu. Materiał udostępniony studentom zawierał opis kariery przedsiębiorczyni – Heidi Rozen. Z tym, że część studentów dostała materiał z imieniem zmienionym na Howard. Wnioski?

      „(…) o ile studenci darzyli szacunkiem zarówno Heidi, jak i Howarda, to jednak tylko z Howardem woleliby pracować. Heidi z kolei była postrzegana jako osoba samolubna, „z którą raczej wolałbyś nie pracować i raczej byś jej nie zatrudnił”. Te same dane z jedną różnicą – płci – wywarły kompletnie odmienne wrażenie.”

      ~Sheryl Sandberg”

      P.S. Zakładam, że niewielu facetów chce nauczyć się malowania paznokci. Gdyby była potrzeba – na pewno ktoś już by wpadł na pomysł szkoleń xD

      • Mateusz Cieślak

        1. ” (…) Twoje miejsce jest w domu, z mężem i dzieckiem. Porządki, gotowanie, rodzina (…)” – Ciągle gdzieś pojawiają się takie argumenty jednak nigdy osobiście nie byłem ich świadkiem… W 10cio osobowym dziale IT mamy jedną koleżankę i na urlop macierzyński wybrała sie z własnej woli bo jej to odpowiada 🙂 Może musisz podejść z dystansem bo ludzie lubią sobie żartować. Osobiście Sam tak robię. Dogryzamy sobie w taki sposób z sekretarką i ona jakoś nie widzi w tym dyskryminacji 😉 Nie znam Twoich przypadków i nie wiem jak to wygląda to tylko moja sugestia 😉

        2. „ja akurat mam farta, bo mój mąż jest moim partnerem, wierzy we mnie i mnie wspiera. Ale nie każda kobieta ma tak dobrze” – bo się dobrałaś z partnerem na takiej stopie na jakiej Ci pasuje ale nie pomyślałaś, że niektórym kobietą pasuje odgrywanie roli kobiety gospodyni – Tak, niektórym kobietą to pasuje 😉

        3. „Piszesz o umiejętnościach, tylko to nie taka prosta sprawa rozwijać je między innymi obowiązkami” – ale, że jak? Że faceci nie mają innych obowiązków? Każdy człowiek ma jakieś inne obowiązki, nie wiem o co tutaj Ci chodziło 😉

        4. „(…) o ile studenci darzyli szacunkiem zarówno Heidi, jak i Howarda, to jednak tylko z Howardem woleliby pracować. Heidi z kolei była postrzegana jako osoba samolubna, „z którą raczej wolałbyś nie pracować i raczej byś jej nie zatrudnił”. Te same dane z jedną różnicą – płci – wywarły kompletnie odmienne wrażenie.” – tutaj pojawia się słowo klucz „samolubna”. Uważasz, że poddając dwie osoby (facet, kobieta) testowi można od razu stwierdzić, że studenci wybrali faceta i jest to związane z dyskryminacją płciową? No sorry ale w tym argumencie masz kontrargument, że babka miała taki charakter a nie inny 😛

        Dobrze zakładasz bo faceci nie są zainteresowani malowaniem paznokci tak samo jak kobiety programowaniem 🙂 Wszystkie rzeczy o których tu piszę to tylko moje opinie, żeby nie było, że coś tutaj chce hejtować 🙂 Pozdro! 🙂

        • Spoko 🙂 Ja też lubię podyskutować 😉 I tak jak zaznaczam: „Nie powiem, żebym sama czuła się dyskryminowana. Wręcz przeciwnie”. Ale jednak takie sytuacje występują.

          Zacznę od 4.
          To nie mój argument – to cytat z książki 😉 W opisie zmieniono jedną rzecz – imię. To nie były opisy dwóch osób. To była ta sama osoba. Jeśli miała na imię Howard – studenci chcieli z nią pracować 😉 Zostawiając imię Heidi była postrzegana za samolubną. Howard = Heidi. A jednocześnie odbiór tej osoby zależał od płci (imienia).

          1. -> Nie, niestety to nie żart. Ja nie mówię o osobach z IT. I wierz mi, to nie jest dogryzanie, ale wprost czepianie się mnie, że nie zostanę kilka lat z dzieckiem w domu, tylko po urlopie macierzyńskim wracam do pracy.
          Ale to nie jest problem kobiet w IT, problem dotyczy wszystkich kobiet we wszystkich branżach. Zastanawiam się tylko czy takie stwierdzenia nie padają częściej z ust kobiet do kobiet. Może to powód, dla którego sam się z tym nie spotkałeś 😉

          2. -> Tak, ale są też takie, którym to nie pasuje. Ale kiedy pojawia się dziecko to od kobiety oczekuje się, że pozostanie z dzieckiem w domu. Najlepiej kilka lat (2-3) (nawiązując do punktu 2.). Potem pojawia się kolejne dziecko, i być może kolejne. I kobieta ma kilka lat luki w życiorysie zawodowym. A potem już nie tak łatwo wrócić.
          I tak jak zaznaczyłeś części to pasuje. Jednak z moich obserwacji widzę, że części nie, ale nie mają jak się z tego wyrwać… z wielu powodów (m.in. oczekiwań).

          3 -> Tu przyznam Ci rację 😛 Choć mogłabym dyskutować odnośnie tego na kogo patrzy się krzywo, jeśli jest bałagan w mieszkaniu czy nie ma obiadu 😛 To wszystko trochę pozostałość dawnych czasów.

          Wszystko tak naprawdę zależy. Od otoczenia, środowiska, od ludzi.

          • Mateusz Cieślak

            4. Nie zrozumiałem wcześniej o co chodziło 😛 Nie rozumiem tego w ogóle bo będąc studentem miałem miłych i niemiłych wykładowców niezależnie od płci i większość roku tak samo ich postrzegała jak i jak 🙂

            1. Przytoczyłaś trafne spostrzeżenie – to kobieta czasem potrafi drugiej kobiecie dopiec bardziej i dokładnie taki przypadek jest w pracy u mojej znajomej. Zresztą wiele koleżanek stwierdza to, że wolą pracować z facetami bo kobiety między sobą się gorzej dogadują.

            3. Trochę pozostałość, trochę nie 😉 Wszystko zależy od tego partnerowania 😉 Ja osobiście uważam, że kobiety i mężczyźni są równi jednak mają inne predyspozycje i nie chodzi mi tu tylko o podział obowiązków. Nie uderzyłbym kobiety, lubię przepuszczać je przodem i kupić kwiatka na dzień kobiet czyli według aktualnych poglądów feministek obrażam kobiety 😛 Wracając do meritum to już zależy od partnerskiego dogadania się, kto kiedy i co robi w domu a na to jak inni ludzie nas postrzegają nie mamy wpływu.

            Cieszy mnie, że dalej w internecie można przedstawić swój punkt widzenia i nie jest się od razu zbesztanym tylko ktoś konstruktywnie wymienia się poglądami 🙂

          • 4. Chodzi o to, że była 1 osoba i raz została przedstawiona jako Howard a raz jako Heidi i tylko taka była różnica. Jedna osoba przedstawiona jako kobieta wypadła gorzej.

          • Mateusz Cieślak

            Spoko to też mi już Żaneta wytłumaczyła post wcześniej 🙂

  • Pingback: DSP2017.2 - Ile masz już długopisów? - czyli o targach pracy - FemDev()

  • Nie jestem programistką, co nie zmienia faktu, że cieszę się z każdej kampanii mającej na celu pokazać, że płeć nie ma znaczenia jeśli chodzi o wykonywany zawód. Wierzę, że jeżeli coś nas interesuje i czujemy się w tym dobrze, powinnyśmy iść za głosem serca i po prostu to robić, nie oglądając się na dziwne stereotypy. Nie pozwólmy dziwnym opiniom rządzić naszym życiem.

  • Mi osobiście dobrze pracuje się i przebywa z facetami. Jakoś tak się do tego przyzwyczaiłam i w ogóle nie czuję się dyskryminowana w żaden sposób. U mnie na roku (informatyka stosowana) było sporo dziewczyn, które zrezygnowały, bo zwyczajnie ich to nie zainteresowało. Ale fajnie, że jest nas kobiet w IT coraz więcej.

    • Mi również zawsze bardzo dobrze 😀 I studiowało i pracowało. W branży rzadko się spotykałam z dyskryminacją – pojedyncze przypadki, zwłaszcza na początku pracy czy studiów 😛
      Częściej mi się zdarza być dyskryminowaną przez osoby spoza branży. Coś na zasadzie „taaa… programistka… jasne…”. Co jest głównie uzasadniane tym, że kobiet-programistek „podobno” nie ma…

  • Mój mąż jest programistą – i bardzo sobie cenię (on pewnie nie) brak bab w jego zespole 😉 Wieeem, zazdrosna menda ze mnie 😀 ALe ładna programistka z którą mógłby sobie pogadać o „kodzeniu w pajtonie” to za dużo na moje nerwy 😉

  • Ja chyba raz miałam do czynienia z gościem na wydziale, który nie bardzo „umiał w kobiety” i czułam, że mnie bardziej ciśnie. Nie bez powodu też od zawsze podpisuję się swoim nazwiskiem, bez imienia, bo wtedy nie widać mojej płci 😉

    Ogółem moje zdanie w temacie kobiet programistek jest takie, że fajnie, że widzimy problem (tzn. że jest nas niewiele). Ale szkoda, że wszyscy się biorą za niego od dupy strony. Praktyki w Google – specjalna rekrutacja dla kobiet i niepełnosprawnych; „dziewczyny na politechniki!” – a potem na przywitanie każda z nas dostała SWAG-worek z … kosmetykami :O A to nie ma i tak wpływu na to, że jako mała dziewczynka wielokrotnie słyszałam od koleżanek, że one nie umieją matematyki, ale trudno, nie muszą – to przedmiot dla chłopców. Ktoś im musiał to kiedyś powiedzieć. Bo potem, jak już dziewczynka wie, że matematyka nie ma nic wspólnego z płcią, to sama sobie poradzi i nie potrzebuje żadnej dodatkowej zachęty, czy specjalnych rekrutacji…

    A w pracy teraz odpowiadam za organizację miesiąca historii kobiet – i to jest niesamowite, jak mężczyźni u nas w biurze dostrzegają rolę kobiet i w żaden sposób nie próbują się wywyższać 😀

    • Tak, zdecydowanie się zgadzam z tą matematyką. Też niestety spotykałam się z takim podejściem. I tak już na starcie ograniczamy sobie znacząco wybór. Bo zaległości raz porobione nawarstwiają się i z czasem rzeczywiście ciężko nadrobić. A matematyka bardzo rozwija logiczne myślenie, które jest zdecydowanie przydatne w zawodzie programisty 😉

  • Mam konktakt ze światem programowania poprzez narzeczonego, który się tym zajmuje. I zauważyłam, że kobiety należą do zdecydowanej mniejszości w firmach, w których pracował. O typowej dyskryminacji jednak nie miałam okazji usłyszeć. Wręcz on mnie namawiał zawsze do nauki programowania. Tak samo w moim liceum nauczyciel od informatyki uczył podstawowego kodowania również dziewczyny

    • Nie no, bo w zasadzie to był obowiązek nauczyciela informatyki. W sumie nie powinno się tego podkreślać. To powinna być norma 😉 Inna sprawa czy dziewczyny interesowały się kodowaniem 🙂
      A jeśli chodzi o IT – zdecydowanie polecam ten świat oraz naukę programowania 🙂 Mimo, że należymy do mniejszości. Prywatnie też prawie nie odczułam dyskryminacji, ale niestety słyszę o niej od innych, czasem sama obserwuje. Ale i tak byłam w szoku czytając wyniki badań przedstawione w książce Sheryl Sandberg. Zrozumiałam jakiego farta miałam.

  • Adka

    Na polibudzie ani na bootcampach w eduwebie nie odczułam dyskryminacji szczerze mówiąc. Czasem trafi się jakiś klient, który się dziwi, że kobieta programuje, ale jak zobaczy wyniki mojej pracy (a jestem perfekcjonistką i dopinam wszystko na ostatni guzik) to szybko zmienia zdanie.

    • Czasem? U mnie większość osób, które poznaje, a którym mówię, że jestem programistką otwierają oczy ze zdziwienia 😛 Choć jakby z roku na rok coraz mniej… Coś się zmienia 🙂

  • Pracuje od około pół roku w IT i nie zauważyłam jakiegoś negatywnego stosunku do nas, kobiet w firmie. Ba, panowie nawet cieszą się, że jesteśmy 🙂 Osobiście uważam, że kobiety dużo wnoszą w ten świat i zespoły mieszane sprawdzają się dużo lepiej niż jednopłciowe:) Niestety w przeciwieństwie do pracy dużo mniej zachęcające do programowania były moje studia i nauka w liceum, gdyż nieraz byłyśmy inaczej postrzegane 😉 Na szczęście branża jest coraz bardziej otwarta na kobiety, przez co pojawia się wiele ekspertek w różnych dziedzinach programowania 🙂

    • Sama branża i mi wydaje się bardzo otwarta. Choć pamiętam, że sama miałam obawy. Kiedy zaczynałam studia (2009 rok) niewiele było wokół mnie osób, które mogłyby powiedzieć „jak jest”. A kobiet to już w ogóle. Pierwsze programistki poznałam na studiach 😉
      Tyle, że ja programowałam jeszcze przed studiami i w sumie zawsze szłam pod prąd, więc jakoś stereotypy, ludzkie słowa, kompletnie mnie nie zniechęciły. I nie żałuję 😉

  • Lucius Lu

    Dobrze jest też czytać inną literaturę, niż informatyczna. Dowiedzieć się można, że słowo „także” znaczy co innego, niż mieliśmy na myśli.

  • @Nettee:disqus ostatni filmik jest niedostępny 😉

  • Ciekawą sytuację na temat mariażu światów kobiet i mężczyzn w IT opisuje Wujek Bob Martin w artykule: „Na sali są panie”: https://michalkulinski.blogspot.com/2017/07/na-sali-sa-panie.html