Ten artykuł jest częścią serii Daj się poznać! (4 / 5)

Z tego, co zostało opublikowane w temacie kobiet i programowania można by napisać niejedną książkę. W sumie ostatnio często o tym głośno. Co z jednej strony jest fajne, gdyż zgadzam się, że im głośniej, tym więcej kobiet rozważy w ogóle tą ścieżkę. Z drugiej – przykre – ponieważ nie wszystkie komentarze ani podejścia są „fair”…

Jedna z takich przykrych sytuacji zapoczątkowała akcję:

#iLookLikeAnEngineer

O co chodziło? Otóż była sobie pewna firma (OneLogin), która zrobiła kampanię rekrutacyjną. Na jednym ze zdjęć była Isis Anchalee – kobieta-programistka (@isisAnchalee). To właśnie to zdjęcie wywołało burzę w Internecie.

Źródło: Artykuł Isis Anchalee na Medium (za zgodną do rozpowszechniania)

 

W odpowiedzi na wiele seksistowskich komentarzy odnośnie kobiet-programistek Isis opublikowała artykuł (ang.), którym rozpoczęła akcję walki ze stereotypami odnośnie kobiet-inżynierów.

Jeśli chcecie poczytać coś więcej odsyłam do artykułu na TheGuardian (ang) oraz artykułu na Medium samej Isis Anchalee (ang.), od której wszystko się zaczęło.

Akcja rozpoczęła się w połowie 2015 roku, ale nadal jest jak najbardziej aktualna, co można choćby zauważyć obserwując tag: #iLookLikeAnEngineer na Instagramie czy Twitterze. Kobiety wrzucają swoje zdjęcia opatrzone tym tagiem. Sporo z nich zostało zalinkowane w artykule na Mashable.

Myślę, że to niestety baaaardzo częsty stereotyp. Jeśli ładna to głupia, mądra zapewne brzydka. Tak jakby wygląd miał wpływ na to, co robimy ze swoim życiem…

 

Teach girls bravery, not perfection

Rok temu z kolei dość dużym echem rozeszła się mowa na TED założycielki organizacji Girls Who Code. Reshma Saujani porusza temat różnic w wychowywaniu dziewczynek i chłopców, co wpływa na ich późniejsze wybory. Nawiązuje też do różnic w podejściu kobiet i mężczyzn do programowania oraz innych problemów, które utrudniają kobietom start w tej dziedzinie. Na podstawie doświadczeń nauczycieli działających w ramach Girls Who Code.

Przykłady błędów popełnianych na początku?

  • kasowanie kodu, kiedy zgłaszamy się z problemem, bo boimy się pokazać to, co napisałyśmy, – lepiej pokazać pusty edytor niż nasze błędy?
  • strach przed zadaniem pytania – bo co jeśli jest to „oczywiste” i zostaniemy tylko wyśmiane za naszą niewiedzę?
  • ogólna niepewność w stosunku do własnych umiejętności, niedocenianie ich, skupianie się na tym, czego nie wiemy.

Jeśli jeszcze nie widziałaś – zdecydowanie warto obejrzeć!

Włącz się do gry!

Być może branża w jakiej działam (Programowanie/IT) prowokuje wiele podstaw do rozmów na temat równouprawnienia kobiet oraz mężczyzn.

Nie powiem, żebym sama czuła się dyskryminowana. Wręcz przeciwnie, zawsze wydawało mi się, że wszyscy przeceniają moje umiejętności, wypychając mnie tam, gdzie sama się nie zgłaszałam. Za co teraz jestem naprawdę wdzięczna, jako, że mam całkiem fajny bagaż doświadczeń, poczynając od wspomnień z wyjazdu na szkolenie do Korei Południowej do prowadzenia zajęć na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym (gdzie też zostałam oddelegowana).

Często było to mocne wyjście ze strefy komfortu. Jednak teraz bardziej żałuję szans, z których nie skorzystałam – jak wyjazd na konferencję do San Francisco czy choćby zgłoszenie się na praktyki w Redmond…

Brałam udział w wielu konferencjach i eventach IT. Podchodząc do wystawcy, prowadzących czy innych uczestników nie czułam się dyskryminowana. W tej branży liczy się coś innego niż płeć. Więcej, powiedziałabym, że więcej komentarzy jakoby kobiety nie potrafiły programować słyszałam od osób spoza branży, nie-programistów. Choć oczywiście zdarzały się wyjątki.

Sama swoje umiejętności doceniłam dość późno. Mocno otworzyła mi oczy lektura Sheryl Sandberg, „Włącz się do gry”, którą recenzowałam już prawie rok temu na blogu Nettelog. Autorka przedstawia tam konkretne liczby. Biało na czarnym widać, że same wycofujemy się do cienia. Odpadamy z gry zanim jeszcze naprawdę się zacznie. Odchodzimy od stołu… Rezygnujemy.

Jej mowy również znajdziecie na TED:

 

Dlaczego kobiety nie programują? Czy programowanie to zajęcie dla kobiet?

Organizacja Girsl Who Code przygotowała materiał na ten temat:

Także jak widzicie powodów może być wiele 😉 Zawsze jak człowiek szuka wymówki… to znajdzie.

 

Sama już kiedyś wypowiadałam się gościnnie w tym temacie i opinię swoją nadal podtrzymuje.

„(…) brak zainteresowania. Można dopowiadać różne teorie, ale niestety, jeśli ktoś nie interesuje się tematem – siłą rzeczy nie będzie chciał pracować w danej branży.”

Moim zdaniem to jest główna przyczyna. Gdyby było więcej kobiet-programistek, więcej interesowałoby się taką ścieżką. Inspirujemy się innymi – taka prawda.

Sama swojego czasu byłam zafascynowana serialem „Wzór”. Zawsze podziwiałam serialową Amitę. Kto wie jaki to mogło mieć wpływ na wybór mojej ścieżki zawodowej (Amita była matematykiem, ale również programowała). Mniej więcej w tym okresie zaczęłam swoje zabawy z HTML i CSS. Miałam 15/16 lat i kodowałam szablony na bloga. Potem postawiłam swój pierwszy portal w oparciu o Joomlę, założyłam forum internetowe… ale zaczynam się powtarzać – swoją historię opisywałam już na blogu.

IT wydaje się „męskim światem” (nie bez powodu), więc ciężko przewidzieć czy nam jako kobietom dobrze pracowałoby się w takiej branży. Myślę, że jest to duża blokada, którą ciężko przeskoczyć. Osobiście za nic nie zamieniłabym takiego kierunku oraz pracy na żadną inną i nie żałuję. Tyle, że mnie dość wcześnie zafascynowało programowanie, więc wybór był łatwiejszy.

Myślę też, że duże znaczenie mają stereotypy. A stereotyp programisty jest mocno zakorzeniony, choć nijak się już ma do rzeczywistości. Swojego czasu miałam okazję dołożyć swoją cegiełkę do artykułu „Dlaczego dziewczynki nie programują”, w której autorka porusza temat stereotypów krążących wokół dziewczyn i programowania.

Jak wiecie, biorę udział w konkursie programistycznym „Daj się poznać”. Również jego autor wyraził swoją opinię w temacie kobiet i programowania o dość przewrotnym tytule: „Dziewczyno! Nie nadajesz się do programowania” – warto przeczytać 😉

 

Na koniec małe przesłanie:

Nie daj sobie wmówić, że płeć ma determinować to, czym możesz, a czym nie możesz się zająć!

Kwestią jest tylko czy warto się tym zajmować. Ale programowaniem na pewno warto się zainteresować 😉

 

P.S. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia kobiet!

Series Navigation<< DSP: SMPlanner – tydzień 1. – React JS, Material UI & ReduxNauka React JS – moja ścieżka >>
  • Mateusz Cieślak

    Wątpię aby były jakiekolwiek przeciwstawności dla kobiet w zostaniu programista czy jakimkolwiek inżynierem. Bardzo modne jest wmawianie, że kobiety są dyskryminowane w taki lub inny sposób. Stawmy czoła prawdzie i powiedzmy wprost: kobiety po prostu nie są zainteresowane tymi zawodami w takim samym stopniu co faceci. W modzie są także jakieś specjalnie szkolenia czy konferencje tylko dla kobiet (ostatnio widziałem szkolenie python dla kobiet chyba organizowane przez firmę sii). Nie widzę w tym nic złego ale jakoś nie ma szkoleń tylko dla facetów zachęcających do nauczenia się malowania paznokci… Wszyscy mają równe szanse i każdy może dostać pracę na taką na jaką zasługuje dzięki swoim umiejętnością. U nas w pracy nawet byśmy chcieli kolejna koleżankę w IT ale niestety nie ma w kim wybierać. Kolejny argument potwierdzający moją teorię: połowa moich koleżanek ze studiów mimo skończenia zajmują się czymś innym (jedna jest kosmetyczką) 😉

    • Ale dokładnie to samo napisałam 😉 „(…) brak zainteresowania. Można dopowiadać różne teorie, ale niestety, jeśli ktoś nie interesuje się tematem – siłą rzeczy nie będzie chciał pracować w danej branży.” To wszystko się do tego sprowadza. To główna przyczyna.

      Ale też nie jest tak, że kobiety nie są dyskryminowane. Sama byłam w szoku, czytając książkę Sheryl Sandberg, gdzie przytaczała autentyczne wyniki badań, ankiet, statystyk. Ale jeśli się głębiej zastanowić sama tego doświadczam. Tylko, że to nie jest dyskryminacja w branży. To raczej coś na zasadzie: „Twoje miejsce jest w domu, z mężem i dzieckiem. Porządki, gotowanie, rodzina. A nie konferencje, Business Tripy czy rozwój zawodowy. Kariera? Pff…”. Gdybym była facetem i robiła to, co robię – wszystko byłoby ok. Wszyscy by mnie wspierali. Ale jestem kobietą. I jestem krytykowana za to, co robię. I za to czego nie robię (przetworów, itp.).
      Albo krzywienie się na to, że lada moment wracam do aktywności zawodowej i muszę oddać dziecko do żłobka. Poważnie? A czy ktokolwiek sugeruje by mąż został z dzieckiem w domu? Nie. To ja jestem złą matką. I to boli. Tylko, że akurat tą sytuację można odnieść nie tylko do kobiet-programistek, a kobiet w ogóle. Ja akurat mam farta, bo mój mąż jest moim partnerem, wierzy we mnie i mnie wspiera. Ale nie każda kobieta ma tak dobrze. A to wcale nie jest takie proste wytrwać na przekór wszystkiemu. Jeszcze wchodzisz w tą branżę i na dzień dobry widzisz, ile nie wiesz… Wg badań kobiety naprawdę mają tendencję do zaniżania własnych umiejętności. Może dlatego wiele z nich rezygnuje już na starcie?

      Piszesz o umiejętnościach, tylko to nie taka prosta sprawa rozwijać je między innymi obowiązkami. Ja miałam i tak łatwo – zaczęłam kodować w wieku 14/15, potem programować. Liceum, studia, pierwsza praca, kilka lat w zawodzie i dopiero przerwa. Miałam czas na naukę, szlifowanie umiejętności. A wiesz, że nie jest tego wcale mało 😉

      Zgadzam się, że branża jest bardzo przyjazna dla kobiet. Ale też mocno wymagająca. Dla każdego.

      I jeszcze na koniec fragment mojego drugiego artykułu, właśnie z recenzji książki, o której wspominam:
      „Jako przykład podany jest eksperyment przeprowadzony w 2003 roku, sprawdzający postrzeganie mężczyzn i kobiet w miejscu pracy. Eksperyment przeprowadzony został wśród studentów Harvardzkiej Szkoły Biznesu. Materiał udostępniony studentom zawierał opis kariery przedsiębiorczyni – Heidi Rozen. Z tym, że część studentów dostała materiał z imieniem zmienionym na Howard. Wnioski?

      „(…) o ile studenci darzyli szacunkiem zarówno Heidi, jak i Howarda, to jednak tylko z Howardem woleliby pracować. Heidi z kolei była postrzegana jako osoba samolubna, „z którą raczej wolałbyś nie pracować i raczej byś jej nie zatrudnił”. Te same dane z jedną różnicą – płci – wywarły kompletnie odmienne wrażenie.”

      ~Sheryl Sandberg”

      P.S. Zakładam, że niewielu facetów chce nauczyć się malowania paznokci. Gdyby była potrzeba – na pewno ktoś już by wpadł na pomysł szkoleń xD

      • Mateusz Cieślak

        1. ” (…) Twoje miejsce jest w domu, z mężem i dzieckiem. Porządki, gotowanie, rodzina (…)” – Ciągle gdzieś pojawiają się takie argumenty jednak nigdy osobiście nie byłem ich świadkiem… W 10cio osobowym dziale IT mamy jedną koleżankę i na urlop macierzyński wybrała sie z własnej woli bo jej to odpowiada 🙂 Może musisz podejść z dystansem bo ludzie lubią sobie żartować. Osobiście Sam tak robię. Dogryzamy sobie w taki sposób z sekretarką i ona jakoś nie widzi w tym dyskryminacji 😉 Nie znam Twoich przypadków i nie wiem jak to wygląda to tylko moja sugestia 😉

        2. „ja akurat mam farta, bo mój mąż jest moim partnerem, wierzy we mnie i mnie wspiera. Ale nie każda kobieta ma tak dobrze” – bo się dobrałaś z partnerem na takiej stopie na jakiej Ci pasuje ale nie pomyślałaś, że niektórym kobietą pasuje odgrywanie roli kobiety gospodyni – Tak, niektórym kobietą to pasuje 😉

        3. „Piszesz o umiejętnościach, tylko to nie taka prosta sprawa rozwijać je między innymi obowiązkami” – ale, że jak? Że faceci nie mają innych obowiązków? Każdy człowiek ma jakieś inne obowiązki, nie wiem o co tutaj Ci chodziło 😉

        4. „(…) o ile studenci darzyli szacunkiem zarówno Heidi, jak i Howarda, to jednak tylko z Howardem woleliby pracować. Heidi z kolei była postrzegana jako osoba samolubna, „z którą raczej wolałbyś nie pracować i raczej byś jej nie zatrudnił”. Te same dane z jedną różnicą – płci – wywarły kompletnie odmienne wrażenie.” – tutaj pojawia się słowo klucz „samolubna”. Uważasz, że poddając dwie osoby (facet, kobieta) testowi można od razu stwierdzić, że studenci wybrali faceta i jest to związane z dyskryminacją płciową? No sorry ale w tym argumencie masz kontrargument, że babka miała taki charakter a nie inny 😛

        Dobrze zakładasz bo faceci nie są zainteresowani malowaniem paznokci tak samo jak kobiety programowaniem 🙂 Wszystkie rzeczy o których tu piszę to tylko moje opinie, żeby nie było, że coś tutaj chce hejtować 🙂 Pozdro! 🙂

        • Spoko 🙂 Ja też lubię podyskutować 😉 I tak jak zaznaczam: „Nie powiem, żebym sama czuła się dyskryminowana. Wręcz przeciwnie”. Ale jednak takie sytuacje występują.

          Zacznę od 4.
          To nie mój argument – to cytat z książki 😉 W opisie zmieniono jedną rzecz – imię. To nie były opisy dwóch osób. To była ta sama osoba. Jeśli miała na imię Howard – studenci chcieli z nią pracować 😉 Zostawiając imię Heidi była postrzegana za samolubną. Howard = Heidi. A jednocześnie odbiór tej osoby zależał od płci (imienia).

          1. -> Nie, niestety to nie żart. Ja nie mówię o osobach z IT. I wierz mi, to nie jest dogryzanie, ale wprost czepianie się mnie, że nie zostanę kilka lat z dzieckiem w domu, tylko po urlopie macierzyńskim wracam do pracy.
          Ale to nie jest problem kobiet w IT, problem dotyczy wszystkich kobiet we wszystkich branżach. Zastanawiam się tylko czy takie stwierdzenia nie padają częściej z ust kobiet do kobiet. Może to powód, dla którego sam się z tym nie spotkałeś 😉

          2. -> Tak, ale są też takie, którym to nie pasuje. Ale kiedy pojawia się dziecko to od kobiety oczekuje się, że pozostanie z dzieckiem w domu. Najlepiej kilka lat (2-3) (nawiązując do punktu 2.). Potem pojawia się kolejne dziecko, i być może kolejne. I kobieta ma kilka lat luki w życiorysie zawodowym. A potem już nie tak łatwo wrócić.
          I tak jak zaznaczyłeś części to pasuje. Jednak z moich obserwacji widzę, że części nie, ale nie mają jak się z tego wyrwać… z wielu powodów (m.in. oczekiwań).

          3 -> Tu przyznam Ci rację 😛 Choć mogłabym dyskutować odnośnie tego na kogo patrzy się krzywo, jeśli jest bałagan w mieszkaniu czy nie ma obiadu 😛 To wszystko trochę pozostałość dawnych czasów.

          Wszystko tak naprawdę zależy. Od otoczenia, środowiska, od ludzi.

          • Mateusz Cieślak

            4. Nie zrozumiałem wcześniej o co chodziło 😛 Nie rozumiem tego w ogóle bo będąc studentem miałem miłych i niemiłych wykładowców niezależnie od płci i większość roku tak samo ich postrzegała jak i jak 🙂

            1. Przytoczyłaś trafne spostrzeżenie – to kobieta czasem potrafi drugiej kobiecie dopiec bardziej i dokładnie taki przypadek jest w pracy u mojej znajomej. Zresztą wiele koleżanek stwierdza to, że wolą pracować z facetami bo kobiety między sobą się gorzej dogadują.

            3. Trochę pozostałość, trochę nie 😉 Wszystko zależy od tego partnerowania 😉 Ja osobiście uważam, że kobiety i mężczyźni są równi jednak mają inne predyspozycje i nie chodzi mi tu tylko o podział obowiązków. Nie uderzyłbym kobiety, lubię przepuszczać je przodem i kupić kwiatka na dzień kobiet czyli według aktualnych poglądów feministek obrażam kobiety 😛 Wracając do meritum to już zależy od partnerskiego dogadania się, kto kiedy i co robi w domu a na to jak inni ludzie nas postrzegają nie mamy wpływu.

            Cieszy mnie, że dalej w internecie można przedstawić swój punkt widzenia i nie jest się od razu zbesztanym tylko ktoś konstruktywnie wymienia się poglądami 🙂

          • 4. Chodzi o to, że była 1 osoba i raz została przedstawiona jako Howard a raz jako Heidi i tylko taka była różnica. Jedna osoba przedstawiona jako kobieta wypadła gorzej.

          • Mateusz Cieślak

            Spoko to też mi już Żaneta wytłumaczyła post wcześniej 🙂

  • Pingback: DSP2017.2 - Ile masz już długopisów? - czyli o targach pracy - FemDev()

  • Nie jestem programistką, co nie zmienia faktu, że cieszę się z każdej kampanii mającej na celu pokazać, że płeć nie ma znaczenia jeśli chodzi o wykonywany zawód. Wierzę, że jeżeli coś nas interesuje i czujemy się w tym dobrze, powinnyśmy iść za głosem serca i po prostu to robić, nie oglądając się na dziwne stereotypy. Nie pozwólmy dziwnym opiniom rządzić naszym życiem.

  • Mi osobiście dobrze pracuje się i przebywa z facetami. Jakoś tak się do tego przyzwyczaiłam i w ogóle nie czuję się dyskryminowana w żaden sposób. U mnie na roku (informatyka stosowana) było sporo dziewczyn, które zrezygnowały, bo zwyczajnie ich to nie zainteresowało. Ale fajnie, że jest nas kobiet w IT coraz więcej.

    • Mi również zawsze bardzo dobrze 😀 I studiowało i pracowało. W branży rzadko się spotykałam z dyskryminacją – pojedyncze przypadki, zwłaszcza na początku pracy czy studiów 😛
      Częściej mi się zdarza być dyskryminowaną przez osoby spoza branży. Coś na zasadzie „taaa… programistka… jasne…”. Co jest głównie uzasadniane tym, że kobiet-programistek „podobno” nie ma…

  • Mój mąż jest programistą – i bardzo sobie cenię (on pewnie nie) brak bab w jego zespole 😉 Wieeem, zazdrosna menda ze mnie 😀 ALe ładna programistka z którą mógłby sobie pogadać o „kodzeniu w pajtonie” to za dużo na moje nerwy 😉

  • Ja chyba raz miałam do czynienia z gościem na wydziale, który nie bardzo „umiał w kobiety” i czułam, że mnie bardziej ciśnie. Nie bez powodu też od zawsze podpisuję się swoim nazwiskiem, bez imienia, bo wtedy nie widać mojej płci 😉

    Ogółem moje zdanie w temacie kobiet programistek jest takie, że fajnie, że widzimy problem (tzn. że jest nas niewiele). Ale szkoda, że wszyscy się biorą za niego od dupy strony. Praktyki w Google – specjalna rekrutacja dla kobiet i niepełnosprawnych; „dziewczyny na politechniki!” – a potem na przywitanie każda z nas dostała SWAG-worek z … kosmetykami :O A to nie ma i tak wpływu na to, że jako mała dziewczynka wielokrotnie słyszałam od koleżanek, że one nie umieją matematyki, ale trudno, nie muszą – to przedmiot dla chłopców. Ktoś im musiał to kiedyś powiedzieć. Bo potem, jak już dziewczynka wie, że matematyka nie ma nic wspólnego z płcią, to sama sobie poradzi i nie potrzebuje żadnej dodatkowej zachęty, czy specjalnych rekrutacji…

    A w pracy teraz odpowiadam za organizację miesiąca historii kobiet – i to jest niesamowite, jak mężczyźni u nas w biurze dostrzegają rolę kobiet i w żaden sposób nie próbują się wywyższać 😀

    • Tak, zdecydowanie się zgadzam z tą matematyką. Też niestety spotykałam się z takim podejściem. I tak już na starcie ograniczamy sobie znacząco wybór. Bo zaległości raz porobione nawarstwiają się i z czasem rzeczywiście ciężko nadrobić. A matematyka bardzo rozwija logiczne myślenie, które jest zdecydowanie przydatne w zawodzie programisty 😉

  • Mam konktakt ze światem programowania poprzez narzeczonego, który się tym zajmuje. I zauważyłam, że kobiety należą do zdecydowanej mniejszości w firmach, w których pracował. O typowej dyskryminacji jednak nie miałam okazji usłyszeć. Wręcz on mnie namawiał zawsze do nauki programowania. Tak samo w moim liceum nauczyciel od informatyki uczył podstawowego kodowania również dziewczyny

    • Nie no, bo w zasadzie to był obowiązek nauczyciela informatyki. W sumie nie powinno się tego podkreślać. To powinna być norma 😉 Inna sprawa czy dziewczyny interesowały się kodowaniem 🙂
      A jeśli chodzi o IT – zdecydowanie polecam ten świat oraz naukę programowania 🙂 Mimo, że należymy do mniejszości. Prywatnie też prawie nie odczułam dyskryminacji, ale niestety słyszę o niej od innych, czasem sama obserwuje. Ale i tak byłam w szoku czytając wyniki badań przedstawione w książce Sheryl Sandberg. Zrozumiałam jakiego farta miałam.

  • Adka

    Na polibudzie ani na bootcampach w eduwebie nie odczułam dyskryminacji szczerze mówiąc. Czasem trafi się jakiś klient, który się dziwi, że kobieta programuje, ale jak zobaczy wyniki mojej pracy (a jestem perfekcjonistką i dopinam wszystko na ostatni guzik) to szybko zmienia zdanie.

    • Czasem? U mnie większość osób, które poznaje, a którym mówię, że jestem programistką otwierają oczy ze zdziwienia 😛 Choć jakby z roku na rok coraz mniej… Coś się zmienia 🙂

  • Pracuje od około pół roku w IT i nie zauważyłam jakiegoś negatywnego stosunku do nas, kobiet w firmie. Ba, panowie nawet cieszą się, że jesteśmy 🙂 Osobiście uważam, że kobiety dużo wnoszą w ten świat i zespoły mieszane sprawdzają się dużo lepiej niż jednopłciowe:) Niestety w przeciwieństwie do pracy dużo mniej zachęcające do programowania były moje studia i nauka w liceum, gdyż nieraz byłyśmy inaczej postrzegane 😉 Na szczęście branża jest coraz bardziej otwarta na kobiety, przez co pojawia się wiele ekspertek w różnych dziedzinach programowania 🙂

    • Sama branża i mi wydaje się bardzo otwarta. Choć pamiętam, że sama miałam obawy. Kiedy zaczynałam studia (2009 rok) niewiele było wokół mnie osób, które mogłyby powiedzieć „jak jest”. A kobiet to już w ogóle. Pierwsze programistki poznałam na studiach 😉
      Tyle, że ja programowałam jeszcze przed studiami i w sumie zawsze szłam pod prąd, więc jakoś stereotypy, ludzkie słowa, kompletnie mnie nie zniechęciły. I nie żałuję 😉

  • Lucius Lu

    Dobrze jest też czytać inną literaturę, niż informatyczna. Dowiedzieć się można, że słowo „także” znaczy co innego, niż mieliśmy na myśli.

  • @Nettee:disqus ostatni filmik jest niedostępny 😉

  • Ciekawą sytuację na temat mariażu światów kobiet i mężczyzn w IT opisuje Wujek Bob Martin w artykule: „Na sali są panie”: https://michalkulinski.blogspot.com/2017/07/na-sali-sa-panie.html